Rewal - Przygoda w Rewalu

Lubię spędzać wakacje nad polskim morzem. W zeszłym roku odwiedziłam Rewal. Zwykle, podczas takich wyjazdów, dużo czasu przebywam na plaży, korzystając ze słonecznych kąpieli. Lubię wygrzać się na słoneczku i opalić tak, aby moja skóra przybrała ciepły, brązowo-złoty kolor. Wakacje w Rewalu były inne. Mój chłopak, którego denerwuje moje zamiłowanie do opalania, ponieważ woli aktywnie spędzać czas, namówił mnie na skorzystanie z kortu tenisowego. Prawie każdego dnia był to nasz obowiązkowy punkt programu. Jadąc do Rewala nie spodziewałam się, że połknę bakcyla sportowego! Andrzej był zachwycony, że może mnie uczyć czegoś nowego i że nareszcie znaleźliśmy wspólny, zadowalający wszystkich sposób, odpoczynku. Idąc za ciosem zaproponowałam spędzanie razem czasu na plaży, ale zamieniłam wylegiwanie się na słońcu na windsurfing. Mój mężczyzna był zachwycony! Kiedy tylko pogoda sprzyjała pożyczaliśmy deski i oboje, popełniając mnóstwo błędów i wciąż się wywracają, próbowaliśmy opanować choć troszeczkę podstawy tego sportu. To niesamowite, ale
Rewal zbliżył nas do siebie. Po wysiłku fizycznym, nawet mój chłopak miał ochotę poleżeć na plaży. Wieczorami wychodziliśmy na spacery lub szliśmy potańczyć w pobliskiej dyskotece. Któregoś dnia Andrzej zrobił mi niespodziankę i pojechaliśmy do Narodowego Parku Wolińskiego, podziwialiśmy piękno przyrody i odwiedziliśmy znajdujący się tu rezerwat żubrów. Nieraz z plaży podziwiałam lecące gdzieś w górze paralotnie i po cichutku postanowiłam sobie, że w przyszłym roku musimy spróbować!
Powiązane publikacje: